Znacie takie powiedzenie, że ludzka głupota nie ma granic? Kiedy już myślimy, że znaleźliśmy jej najlepsze zobrazowanie, ktoś robi coś takiego, że na nowo poszerza granice powiedzenia. Chcecie wiedzieć co tym razem?
Tym razem trafił się nam Michael Sheehan z Massachusetts. 57latek postanowił trochę wypić, a potem – na jego nieszczęście – pojeździć samochodem. Policja aresztowała nieszczęśnika. Nie musiała się zbyt wiele napracować, bo pan Sheenan jeździł pijany po … policyjnym parkingu. Wystarczyło wyjść po niego z siedziby policyjnej. Myślicie, że to szczyt głupoty?