Większość z nas przyjmuje tezę, że molestowanie seksualne odbywa się z reguły według zasady: mężczyzna wyzyskuje kobietę. Nieliczne odwrotne przypadki są jedynie wyjątkami. Ale żaden z nich nie angażuje urzędu skarbowego.
A tak stało się w Oregonie. Vincent Burroughs wniósł do sądu pozew przeciwko urzędniczce urzędu skarbowego. Jak twierdzi, został przez nią molestowany seksualnie. Podobno urzędniczka słała mu jednoznaczne wiadomości, składając odpowiednie propozycje. Deklarowała, że umorzy kary skarbowe w zamian za usługi. Vincent odmawiał, ale kiedy pojawiła się ona na jego progu (podobno prowokacyjnie ubrana), uległ. Czuje się wykorzystany. Wcześniej się nie przyznawał, bo czuł się zażenowany. Wierzycie? Tylko w Ameryce…