Widzieliście kiedyś, za co sądzą się Amerykanie? Słyszeliście, jak idą do sądu, bo kawa była za gorąca, bo ktoś spojrzał się na nich niechętnie i poczuli się dyskryminowani? No dobrze, ale żeby tak za śmiech?
A właśnie za to będzie musiał stawić się w sądzie pewien mieszkaniec Long Island. Pan Robert Schiavelli dostał właśnie pozew do sądu, za … zbyt głośny śmiech. O to właśnie oskarża go sąsiad, Daniel O’Hanian. Schiavelli przyznaje, że korzysta ze śmiechu, jako mechanizmu obronnego przed wybrednymi żartami sąsiada. Jak twierdzi, Daniel O’Hanian żartuje w niewybredny sposób z jego dolegliwości neurologicznych. Po prostu śmieje się głośno. Ale jak się okazuje to niedostateczne wytłumaczenie. Sąd nie odrzucił pozwu i przekazał sprawę do rozpatrzenia. Jeśli Schavielli przegra, grozi mu grzywna, albo 30 dni więzienia. Szalone? Tylko w Ameryce.